Dom

październik  2007

Zbudujemy dom, zbudujemy dom,

bez dachu i bez ścian, bez okien i bez drzwi,

zbudujemy dom, my zbudujemy dom,

bez dachu i bez ścian, niepotrzebne nam.

Ochotnicze hufce, chłopcy i dziewczęta

wyrabiają plan, nabierają tempa,

z uśmiechem na twarzy, ze śpiewem na ustach,

zbudujemy dom i nie możemy ustać.

        Byleś tylko ty w nim był,

        byleś tylko ty z nami był.

Ludu pracujący, ludu bez pracy,

potrzeba waszych rąk, pomóc może każdy,

ruszamy do walki robota już czeka,

wzywa nas na bój, woła nas z daleka.

Ze wszystkich miast, ze wszystkich wsi,

100% norm,  potężny zryw,

bez dachu i bez ścian, bez okien i bez drzwi,

zbudujemy dom, nas nie zatrzyma nic.

Lament

7 maja 2008 – 7 sierpnia 2012

Ciągnie mnie, ciągnie mnie jak psa

by pogryźć coś, szarpać się za kark,

bierz no bierz, bierz mnie bierz!

Wyję głośno by ktoś dostrzegł mnie,

rzucił kość i poklepał po łbie,

bierz no bierz, bierz mnie bierz!

To żałosna pieśń co nie kończy się,

To żałosna pieśń co nie kończy się,

Pieśń na nowy wiek, litery ściska żal,

wyją wszystkie psy, wyję także ja.

Szukaj pana jak bezpański pies

Gdy da się znaleźć to bierz, go bierz

bierz go bierz!, Bierz go bierz!

Daj mi znak a pobiegnę gdzie chcesz,

Słowa dwa a pogryzę na śmierć,

bierz go bierz!, Bierz go bierz!

Źle

5-7 listopada 2011

Przemknęła mi przez głowę myśl, przeorała skroń,

By zabawić się w zabawy złe, lepiej idź już stąd,

Wciąż kusi mnie by głębiej wejść o kolejny krok,

Zabawić się w zabawy złe i nie mówić dość, stop.

        Zabawimy się źle, źle.

        Nikt nie dowie się, nie, nie.

Nie poznaję siebie z dawnych lat – ja spadam.

Nie poznaję Ciebie z dawnych lat – ja spadam.

Rozpuszczam się by zmienić smak – ja spadam.

Jesteśmy tu by zmienić smak – ja spadam.

Trucizna

październik  2011

Poszedłem tam gdzie nie powinienem iść,

wypiłem to czego nie powinienem pić,

trójchlorek rozpaczy na pierwiastki rozkłada mnie,

wykręca i dusi,  szczerzy się, szczerzy się.

Wypij mnie, wypij!

Kochaj mnie, kochaj!

Jak to zrobisz, powiedz jak odnajdziesz mnie,

uczucia wyższe leżą na samym dnie,

trójchlorek miłości to taki skomplikowany wzór,

mikstura na szczurach, po której mózg nie pracuje już.

Wypij mnie, wypij!

Kochaj mnie, kochaj!

Jeden łyk, światło pstryk,

Świat się nie naprawił, ale znikł,

Żaden cud, żaden trik,

Czuj duch, głupi dziób.

Do zobaczenia na dnie,

nieważne kiedy i gdzie,

wypijesz, nie żyjesz,

masz już dość a i tak spotkamy się.

W każdą stronę

7 listopada 2011 – 3 października 2012

Nie wierzę w demokrację, nie wierzę w tę mutację,

Kiedy władzę ma lud, kiedy władzę ma tłum.

Nigdy nie uwierzę, że większość wie lepiej,

że 51% powie reszcie co ma robić.

Możesz iść w lewo, możesz iść w prawo,

A ja idę w każdą ze stron, z Tobą w każdą ze stron

Możesz iść w górę, możesz iść w dół,

a  ja idę w każdą ze stron, z Tobą w każdą ze stron.

        NIE i huk dzieli wszystko na pół,

        czy umiesz kłamać?, czy umiesz płakać?

        to nie żart, żadne przeciw, żadne za,

        głupi wie lepiej, głupi wie więcej.

i nie potrzeba zbyt wielu słów,

i nie potrzeba zbyt wielu zdań,

ja będę czekał, na ciebie tu

ja będę czekał  przez cały czas,

        Brak i chłód i zupełnie nieznany bóg,

        I obce słowa i wszystko od nowa.

        gdy stracisz co masz, a zyskasz tylko brak,

        ja będę z tobą, ja będę z tobą.

Nikt z was  już nie reprezentuje mnie,

Nikt z was  już nie reprezentuje mnie,

widziałem jak palisz tysiące miast,

gdy się zatracisz – ja będę tam.

Raj

8-28 września 2012

Aż po horyzont światła obcych fabryk,

po samo niebo łany kwitnących pól,

choć nie pracował na nich żaden z nas,

chcemy zdobyć i zamieszkać tu,

Mamy dla was raj!

Pachnące drogi wokół tłustych miast,

żyzne ulice pełne płodów swych,

choć nie budował tego żaden z nas,

idziemy zdobyć i zamieszkać w nich,

I wypędzimy wam demony z miast,

ustanowimy dla was kto jest kto,

nasze kamery pokochają was,

oko proroka na każdy dom.

Pistolet

29 września – 3 października 2011

Mam nabitą broń by z rozkoszą strzelić do Ciebie,

zaciśniętą dłoń aby trafić jak najgłębiej.

Tam gdzie logika znika, gdzie jej nigdy nie było,

Tam gdzie życia fabryka wielki kombinat,

Tam gdzie chemia się zmienia, fizyka przenika,

W Twoją tarczę rozkoszy chcę wystrzelić swój pocisk.

Na życie i na śmierć,

Pojedynek na nagą broń,

Wystarczy rozejrzeć się ile ofiar wokoło.

Nie uznaję pozwolenia na broń,

A pistolet mam zawsze przy sobie,

Wolność to mój dom,

Będę strzegł i zawsze go bronił.

Zaostrzony w pistolet z gorącej stali,

Salutuję ubrany w godowe barwy,

Odrobina techniki nikogo nie zgubi,

Zaopiekuj się mną najlepiej jak umiesz.

Na życie i na śmierć,

Pojedynek na naga broń,

Wystarczy rozejrzeć się ile ofiar wokoło.

Nie mamy szans, nie mamy szans!

Nie mamy szans, nie mamy szans!

Kto z nas?

11 października 2012

Ruszam za tobą na tamtą stronę gór,

na drugą stronę słońca,

niebo tak piękne, niebo oblewa krew,

żadne z marzeń, nie spełni się.

        To za mało, za mało by żyć,

        to za mało, za mało by żyć.

Kto z nas przeżyje tę noc, kto z nas doczeka dnia,

już nie uśmiecham się, w gardle krzyk dławi nas.

Chciałbym powiedzieć coś, coś co pocieszy lecz

nie znam już takich słów, które by nie brzmiały źle.

        To za mało, za mało by żyć,

        to za mało, za mało by żyć,

        to za mało, za mało by żyć.

        Bez morału, bez umiaru

        to za mało, za mało by żyć.

To już jest koniec, nie polubiliśmy się

chciałem być zły tak jak zły nie był nikt.

Synku

6 lutego – 7 sierpnia 2012

Zaśnij mój synku odpocznie twój zmęczony wzrok,

groźne potwory odeszły daleko stąd,

głodne historie kąsają zajadle naprawdę,

        Jesteś dobry, jesteś ważny, jesteś mądry

Krzyż na twe czoło, w ciemną, głęboką noc,

wojska z dywanów nie ruszą się nawet o krok,

Zaśnij mój synku ja będę przy Tobie na pewno

Zaśnij mój synu odpocznie twój zmęczony wzrok.

Kończy się

7 grudnia  2011 - 27 września  2012

Czy ty wiesz co się wydarzy gdy,

nie zapukam więcej do Twoich drzwi,

taki dzień jest tylko raz,

jak cień, który pada na twarz.

Zimny chów aby ogarnąć się,

kilka słów, że wiem że ty też wiesz,

taki dzień nie powtórzy się,

na kolana cały misterny plan by znieczulić się.

        Kończy się powietrze, chodźmy stąd.

        Wolność już gdzie indziej ma swój dom,

        Wróćmy teraz inną drogą

Dobrej woli brak od wielu lat,

regularnie palisz mosty,

na naszych oczach zapłonął czas,

nie zadziała już żaden cud, żadne z magicznych zdań.